sobota, 12 listopada 2016
Wynajęty pokój w pobliskim hotelu, ta noc miała należeć tylko do nich. Plan był prosty: dwoje dorosłych ludzi, dobry alkohol, przyzwoite jedzenie oraz najważniejsi goście wieczoru - erotyka i pożądanie. Czekali niecierpliwie na tą chwilę , spragnieni swoich ciał, nasyceni fantazjami.
On jawił się jej jako mężczyzna pewny siebie, stanowczy. We wcześniejszych rozmowach przejawiał skłonności do dominacji. Czekała na to spotkanie z lekką obawą, nie wiedziała czego może się po nim spodziewać, czy w jego towarzystwie na pewno bedzie bezpieczna.
Wyszedł jej na spotkanie - postawny, elegancko ubrany mężczyzna. Zaniemówiła na jego widok. Zawsze podniecał ją jego widok w garniturze. Musnął jej usta delikatnym pocałunkiem, zapraszając jednocześnie na noc pełną uniesień.
Weszli do hotelowego pokoju. Miała na sobie granatową sukienkę w stylu "małej czarnej", pończochy i czarne szpilki. Jej szarmancki do tej pory towarzysz w jednej sekundzie zmienił się w władczego, surowego Pana. Kazał jej odwrócić się tyłem szeptając, że od tego momentu należy tylko do niego i nie ma prawa sie odezwać bez pozwolenia. Ogarą ją strach, który wzmógł tylko rosnące od dłuższej chwil podniecenie.
" Lubię, kiedy kobieta omdlewa w objęciu,
kiedy w lubieżnym zwisa przez ramię przegięciu,
gdy jej oczy zachodzą mgłą, twarz cała blednie
i wargi się wilgotne rozchylą bezwiednie(...). "*
Uniósł jej sukienkę i dał mocnego klapsa w nagi pośladek. Kazał położyć się na łóżku tak aby widział jej wypięte pośladki. Kątem oka widziała twarz swojego Pana, w podnieceniu jego oczy zdawały się przybierać groźny wraz nieokiełznanej rządzy. Powoli zdjął z niej koronkowe stringi, przechodząc jednocześnie do pieszczenia jej najbardziej intymnego zakamarka...
"Lubię, kiedy ją rozkoszi żądza odmieni,
gdy wpija się w ramiona palcami drżącemi,
gdy krótkim, urywanym oddycha oddechem
i oddaje się z mdlejącym uśmiechem(...)."*
Lubił napluć jej do ust i uderzyć w twarz. Uwielbiała to! Był silny i stanowczy, każdy jego ruch był świadomy i przemyślany tak aby sprawić jej jak największą rozkosz.
"I lubię ten wstyd, co się kobiecie zabrania przyznać,
że czuje rozkosz, że moc pożądania
zwalcza ją, a sycenie żądzy oszalenia,
gdy szuka ust, a lęka się ust i spojrzenia(...)."*
To nie był zajęczy pęd pary nastolatków a seks na najwyższym poziomie dwojga świadomych swojej seksualności ludzi - długo, namiętnie i bez skrępowania.
Wspólną noc dokończyli siedząc nago naprzeciwko siebie z drinkiem w ręku. Zbliżyli się wtedy do siebie nie tylko fizycznie. Długa rozmowa rysowała obraz ich osobowości.
To było kolejne spotkanie, które uświadomiło im jak nietuzinkowy charakter będzie miała ta znajomość.
"Lubię to - i te chwilę lubię, gdy koło mnie
wyczerpana, zmęczona leży nieprzytomnie,
a myśl moja już od niej wybiega skrzydlata
w nieskończone przestrzenie nieziemskiego świata."*
* - Kazimierz Przerwa-Tetmajer " Lubię, kiedy kobieta..."
CZYTAJ DALEJ
Erotyk
Wynajęty pokój w pobliskim hotelu, ta noc miała należeć tylko do nich. Plan był prosty: dwoje dorosłych ludzi, dobry alkohol, przyzwoite jedzenie oraz najważniejsi goście wieczoru - erotyka i pożądanie. Czekali niecierpliwie na tą chwilę , spragnieni swoich ciał, nasyceni fantazjami.
On jawił się jej jako mężczyzna pewny siebie, stanowczy. We wcześniejszych rozmowach przejawiał skłonności do dominacji. Czekała na to spotkanie z lekką obawą, nie wiedziała czego może się po nim spodziewać, czy w jego towarzystwie na pewno bedzie bezpieczna.
Wyszedł jej na spotkanie - postawny, elegancko ubrany mężczyzna. Zaniemówiła na jego widok. Zawsze podniecał ją jego widok w garniturze. Musnął jej usta delikatnym pocałunkiem, zapraszając jednocześnie na noc pełną uniesień.
Weszli do hotelowego pokoju. Miała na sobie granatową sukienkę w stylu "małej czarnej", pończochy i czarne szpilki. Jej szarmancki do tej pory towarzysz w jednej sekundzie zmienił się w władczego, surowego Pana. Kazał jej odwrócić się tyłem szeptając, że od tego momentu należy tylko do niego i nie ma prawa sie odezwać bez pozwolenia. Ogarą ją strach, który wzmógł tylko rosnące od dłuższej chwil podniecenie.
" Lubię, kiedy kobieta omdlewa w objęciu,
kiedy w lubieżnym zwisa przez ramię przegięciu,
gdy jej oczy zachodzą mgłą, twarz cała blednie
i wargi się wilgotne rozchylą bezwiednie(...). "*
Uniósł jej sukienkę i dał mocnego klapsa w nagi pośladek. Kazał położyć się na łóżku tak aby widział jej wypięte pośladki. Kątem oka widziała twarz swojego Pana, w podnieceniu jego oczy zdawały się przybierać groźny wraz nieokiełznanej rządzy. Powoli zdjął z niej koronkowe stringi, przechodząc jednocześnie do pieszczenia jej najbardziej intymnego zakamarka...
"Lubię, kiedy ją rozkoszi żądza odmieni,
gdy wpija się w ramiona palcami drżącemi,
gdy krótkim, urywanym oddycha oddechem
i oddaje się z mdlejącym uśmiechem(...)."*
Lubił napluć jej do ust i uderzyć w twarz. Uwielbiała to! Był silny i stanowczy, każdy jego ruch był świadomy i przemyślany tak aby sprawić jej jak największą rozkosz.
"I lubię ten wstyd, co się kobiecie zabrania przyznać,
że czuje rozkosz, że moc pożądania
zwalcza ją, a sycenie żądzy oszalenia,
gdy szuka ust, a lęka się ust i spojrzenia(...)."*
To nie był zajęczy pęd pary nastolatków a seks na najwyższym poziomie dwojga świadomych swojej seksualności ludzi - długo, namiętnie i bez skrępowania.
Wspólną noc dokończyli siedząc nago naprzeciwko siebie z drinkiem w ręku. Zbliżyli się wtedy do siebie nie tylko fizycznie. Długa rozmowa rysowała obraz ich osobowości.
To było kolejne spotkanie, które uświadomiło im jak nietuzinkowy charakter będzie miała ta znajomość.
"Lubię to - i te chwilę lubię, gdy koło mnie
wyczerpana, zmęczona leży nieprzytomnie,
a myśl moja już od niej wybiega skrzydlata
w nieskończone przestrzenie nieziemskiego świata."*
* - Kazimierz Przerwa-Tetmajer " Lubię, kiedy kobieta..."

