poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Miłość wyjątkowo (nie)idealna



To miała być prosta relacja: bez zobowiązań, bez problemów i obowiązków. Beztroskie chwile spędzone razem, taka odskocznia od rzeczywistości…. Jednak już po pierwszym spotkaniu oboje wiedzieliśmy, że ta znajomość taka nie będzie.

Intensywność smsów jak u nastolatków ( po miesiącu znajomości biling wskazał kilka tysięcy wysłanych wiadomości), telefony w drodze do pracy i spotkania tak często jak to tylko było możliwe.

Przyznaję, na początku byłam zołzą. Nie doceniałam jego zaangażowania, wyznawane uczucia określałam jako zbyt cukierkowe. Bałam się tego uczucia, długo nie potrafiłam w pełni zaufać
a wszystko to ze strachu, że bajka się niespodziewanie skończy a ja zostanę z zapłakanymi oczami.
Z biegiem czasu uświadomiłam sobie jednak jak wielki błąd popełniłam.

Nasz związek jest wyjątkowo trudny. Ja do znudzenia rozważna, każdy pomysł musi być pięć razy przemyślany, tekst musi swoje odczekać. On szalenie spontaniczny, jest pomysł jest działanie. Oboje niesamowicie uparci. Dodatkowo mamy swoje ograniczenia, nie jest nam łatwo znaleźć chwilę dla siebie w zabieganym tygodniu, nie możemy również pozwolić sobie na pełną swobodę spotkań.

Jak zatem udaje nam się przetrwać ?
Nie ma jednej reguły, przepisu na idealny związek. Czy w ogóle taki istnieje? Czy związek idealny na dłuższą metę nie byłby nudny?
Nie wiem, nasz na pewno nie jest idealny. Dużą uwagę przywiązujemy do szczerych rozmów i jak najczęstszych spotkań. Ten blog został stworzony aby ratować tą specyficzną relację, chcieliśmy mieć coś co nas połączy, coś tylko naszego. Znaleźliśmy wspólne pasje, które dodatkowo nas łączą sprawiając jeszcze większą radość z każdego spotkania. Nie jest łatwo, różnimy się wszystkim ale staramy się budować wspólny świat takie alter ego codzienności.

Ostatnio na zakręcie, nieustannie walcząc o łączące nas uczucie, ładując baterie każdym spotkaniem.  Przed nami najcięższa próba, musimy ją przetrwać.

Jestem całkowicie od Ciebie uzależniona mój Południowcu. Tęsknię jak tylko znikniesz za zakrętem, drżę na myśl o pocałunku, dotyku dłoni, rumienię się napotykając Twój wzrok. Jestem gotowa, gdy specyficznym dla Ciebie tonem mówisz „zamknij się!”.


Jesteś marzeniem spełnionym w połowie. Nie potrafię już nic bez Ciebie. Najważniejsze, że Jesteś. Bądź, trwaj, kochaj…

Brak komentarzy

Prześlij komentarz


TOP