sobota, 9 lipca 2016

"Górny Śląsk oczami gorola"



Mieszkańcem Górnego Śląska stałem się przez przypadek. Wcześniej region znałem jedynie z zasłyszenia. Z czasem zasłyszenie przeszło w słuchanie. Początki nie były łatwe, na każdym kroku odczuwałem swoją odmienność. Osiedlowy warzywniak stał się moim łącznikiem kulturowym. Zacząłem niepewnie "proszę 2 kg ziemniaków" - w odezwie "tyś nie jest nosz?"- jakby nie było to oczywiste.



Niektóre formy szokowały, moje "proszę dwie bułki" - "weźmie se" ekspedientki. Co za chamstwo! - myślałem. Dziś wiem, że to tu typowa, sympatyczna forma. Mija dziesięć lat, zżyłem się z miejscem, wchłonęło mnie na dobre. Miejscowi polubili mnie także. Zapomniałem im "yno padać żech je ze Sosnowca"... 

Lekcja:
"Na hyt" - na podryw
"Oblykoć" - ubierać się
"Syblykoć" - przebierać się
"Gardina" - zasłona
"Fuzekle" - skarpetki
"Szłapy" - nogi
"Ino mi nie godej" - no nie mów!


Brak komentarzy

Prześlij komentarz


TOP