czwartek, 11 sierpnia 2016

"Kinomania"



Dzień zacząłem spóźniony. To efekt zamiłowania do filmideł wszelkiego rodzaju, które niekiedy zajmują mi część nocy. Kilka nudnych spotkań w pracy nieco mnie otępiło, trzymałem jednak fason nie dając po sobie poznać. Kres przyszedł około 15, zamknąłem zazwyczaj otwarte drzwi biura, żeby nie wciągnąć nikogo z korytarza swoim ziewaniem. Z otwartą paszczą wytrwałem do 15:30, wtedy też opuściłem miejsce "pracy" i pospieszyłem do domu. Kolejne filmidła czekają. Jutro znów będę spóźniony...

Brak komentarzy

Prześlij komentarz


TOP