czwartek, 4 sierpnia 2016
Pamiętasz swój tok myślenia z czasów studiów? Ambitnie iść przez życie, osiągnąć sukces. Udział w kołach naukowych, projektach i konferencjach, praktyki u liderów rynku w konkretnej branży. A wszystko po to by w przyszłości mieć szansę zdobywania doświadczenia w międzynarodowej firmie, piąć się po szczeblach kariery.
Obrona dyplomu, kilkadziesiąt wysłanych CV, w końcu przychodzi zaproszenie na rozmowę rekrutacyjną. Pierwsze spotkanie to banał, kilka pytań o doświadczenie, wyobrażenia dotyczące przyszłego stanowiska i oczekiwania finansowe. Szczęście Ci dopisuje, przechodzisz do kolejnego etapu. Tu już ciężej, pani z wyrazem twarzy rasowej suki zadaje masę często niedorzecznych pytań: o największą porażkę/ sukces w życiu, o supermoce jakie chciałbyś posiadać, aż po 10 zastosowań ołówka. Z każdym kolejnym słowem widzisz coraz większe zakłopotanie u swojej rozmówczyni. Do głowy przychodzi Ci myśl, że jakiś psycholog z działu HR ułożył fajny psychotest tylko chyba zapomniał przekazać klucz do odpowiedzi. Udało się zostałeś przyjęty.
Jesteś zwycięzcą, renomowana międzynarodowa firm, świetny socjal: prywatna opieka medyczna, programy motywacyjne multibenefit i multisport. Pierwsze tygodnie mijają w ekspresowym tempie, cała masa szkoleń, zaznajomienie się z każdą procedurą i procesem, sposobem komunikacji. Poznajesz struktury organizacji w której przyszło Ci pracować.
Z biegiem czasu zaangażowanie maleje, uświadamiasz sobie że jesteś tylko trybikiem korporacyjnej maszyny. Twoja praca i wyniki, inicjatywa i kreatywność jaką przejawiasz nie idą w parze z wynagrodzeniem czy uznaniem ze strony przełożonego. Zauważasz, że osoby zajmujące wyższe stanowiska niekoniecznie przejawiają inwencję w rozwiązywaniu problemów, zrzucając większość obowiązków na podległych. Nie widzisz dla siebie szansy awansu, nawet w prywatnym przedsiębiorstwie nepotyzm jest na tyle silnie rozwinięty, aby uniemożliwić rozwój Twojej kariery w strukturach tej firmy.
Polski antropolog Bronisław Malinowski w swojej książce (1929 rok) „Życie seksualne dzikich w północno-zachodniej Melanezji”
"Z obserwacji wynika, że członkowie plemienia nazywani orkami przebywają na terytorium zwanym Mordor średnio osiem godzin przez pięć dni w tygodniu. Niektórzy poświęcają plemieniu nawet kilkanaście godzin w ciągu doby, co jest niezwykle cenione przez wodza i starszyznę i ma wpływ na pozycję w hierarchii plemienia. Pozostałe dni spędzają z partnerami i wychowują potomstwo - bywa, że partner także jest członkiem plemienia, ale dzieci do osiągnięcia dorosłości pozostają poza nim".
A podobno korporacja jest najwyższą formą rozwoju przedsiębiorstwa……
Większość z Nas zna z autopsji sytuacje opisywane powyżej. Najważniejsze jest aby zidentyfikować swoje własne potrzeby. Części z Was odpowiada taka forma pracy, inni postanawiają walczyć z całych sił i pokazać że jednak można awansować i cieszyć się rozwojem kariery w strukturach korpo, kolejni postanowią porzucić etat na rzecz realizacji marzeń o własnej działalności. Popieramy każdą decyzję, bo za każdym z Was stoją indywidualne pobudki.
Korporacjina socjotechnika
Pamiętasz swój tok myślenia z czasów studiów? Ambitnie iść przez życie, osiągnąć sukces. Udział w kołach naukowych, projektach i konferencjach, praktyki u liderów rynku w konkretnej branży. A wszystko po to by w przyszłości mieć szansę zdobywania doświadczenia w międzynarodowej firmie, piąć się po szczeblach kariery.
Obrona dyplomu, kilkadziesiąt wysłanych CV, w końcu przychodzi zaproszenie na rozmowę rekrutacyjną. Pierwsze spotkanie to banał, kilka pytań o doświadczenie, wyobrażenia dotyczące przyszłego stanowiska i oczekiwania finansowe. Szczęście Ci dopisuje, przechodzisz do kolejnego etapu. Tu już ciężej, pani z wyrazem twarzy rasowej suki zadaje masę często niedorzecznych pytań: o największą porażkę/ sukces w życiu, o supermoce jakie chciałbyś posiadać, aż po 10 zastosowań ołówka. Z każdym kolejnym słowem widzisz coraz większe zakłopotanie u swojej rozmówczyni. Do głowy przychodzi Ci myśl, że jakiś psycholog z działu HR ułożył fajny psychotest tylko chyba zapomniał przekazać klucz do odpowiedzi. Udało się zostałeś przyjęty.
Jesteś zwycięzcą, renomowana międzynarodowa firm, świetny socjal: prywatna opieka medyczna, programy motywacyjne multibenefit i multisport. Pierwsze tygodnie mijają w ekspresowym tempie, cała masa szkoleń, zaznajomienie się z każdą procedurą i procesem, sposobem komunikacji. Poznajesz struktury organizacji w której przyszło Ci pracować.
Z biegiem czasu zaangażowanie maleje, uświadamiasz sobie że jesteś tylko trybikiem korporacyjnej maszyny. Twoja praca i wyniki, inicjatywa i kreatywność jaką przejawiasz nie idą w parze z wynagrodzeniem czy uznaniem ze strony przełożonego. Zauważasz, że osoby zajmujące wyższe stanowiska niekoniecznie przejawiają inwencję w rozwiązywaniu problemów, zrzucając większość obowiązków na podległych. Nie widzisz dla siebie szansy awansu, nawet w prywatnym przedsiębiorstwie nepotyzm jest na tyle silnie rozwinięty, aby uniemożliwić rozwój Twojej kariery w strukturach tej firmy.
Polski antropolog Bronisław Malinowski w swojej książce (1929 rok) „Życie seksualne dzikich w północno-zachodniej Melanezji”
"Z obserwacji wynika, że członkowie plemienia nazywani orkami przebywają na terytorium zwanym Mordor średnio osiem godzin przez pięć dni w tygodniu. Niektórzy poświęcają plemieniu nawet kilkanaście godzin w ciągu doby, co jest niezwykle cenione przez wodza i starszyznę i ma wpływ na pozycję w hierarchii plemienia. Pozostałe dni spędzają z partnerami i wychowują potomstwo - bywa, że partner także jest członkiem plemienia, ale dzieci do osiągnięcia dorosłości pozostają poza nim".
A podobno korporacja jest najwyższą formą rozwoju przedsiębiorstwa……
Większość z Nas zna z autopsji sytuacje opisywane powyżej. Najważniejsze jest aby zidentyfikować swoje własne potrzeby. Części z Was odpowiada taka forma pracy, inni postanawiają walczyć z całych sił i pokazać że jednak można awansować i cieszyć się rozwojem kariery w strukturach korpo, kolejni postanowią porzucić etat na rzecz realizacji marzeń o własnej działalności. Popieramy każdą decyzję, bo za każdym z Was stoją indywidualne pobudki.


Brak komentarzy
Prześlij komentarz