środa, 17 sierpnia 2016

"Motocyklicznie - razem na motocyklu"


O motocyklach wspomniałem Pomorzance na którymś z pierwszych spotkań. Pomysł wspólnego spędzania czasu od razu przypadł nam do gustu. Zima spędzona na przymiarkach odzieży i kasku dla Niej zaowocowała tym, że wraz z nastaniem sprzyjającej aury byliśmy gotowi. Od kilku dni nie widzieliśmy się. Nastał dzień, w którym ziścić miała się umówiona przejażdżka. Jej pierwsza w życiu - nasza pierwsza wspólna. Chwile poprzedzające spotkanie obnażyły poddenerwowanie Pomorzanki. Ekscytacja przechodziła w obawę, ta w kategoryczną niechęć do jazdy, ta ponownie w podekscytowanie. Zjawiła się punktualnie (czyt. 20 minut spóźnienia). Szybki przywitalny pocałunek rozładował nieco jej poddenerwowanie. Sprawnie przybrała odzienie, by po kilku chwilach siedzieć już na miejscu pasażera wtulona we mnie. Poczucie bliskości ukoiło jeszcze bardziej Jej niepokój. Uruchomiłem  silnik, nie słyszeliśmy już siebie. Otaczał nas szum wiatru, poczucie pędu, magia zapachów mijanych łąk. Otuleni sobą, wpatrywaliśmy się w swoje spojrzenia w trakcie postojów na światłach. Tych raptem kilkadziesiąt kilometrów przesunęło granicę naszej bliskości. Do powiedzenia "kocham Cię" nie potrzebowaliśmy już słów... 

Brak komentarzy

Prześlij komentarz


TOP