ONA: Długo wyczekiwanie spotkanie w końcu umówione. Nasz wybór
padł na Bielsko Białą, tym razem również przyjechałam spóźniona.
Pierwszy przystanek – Browar Miejski. W ekspresowym
tempie zamawiamy dwie porcje sandacza – w panierce i cieście piwnym. Czekając
na posiłek przeglądamy kartę piw, browar oferuje nam całą gamę ważonych na
miejscu niepasteryzowanych trunków.
ON: Długo wyczekiwane spotkanie. Plan - pokazać Jej Bielsko, połechtać podniebienie czymś smacznym. Ziściło się w "Browarze Miejskim" jednej z moich ulubionych restauracji w tym mieście. Na miejscu dania rybne oraz przypowiastka o sezonowych gatunkach piw tam produkowanych.
ONA: Kolejny przystanek zapora w Międzybrodziu Żwieckim. Widok
zapierał dech w piersiach. Idealne miejsce na krótki relaks we dwoje.
ON: Po obżarstwie czas na wspaniałe widoki Międzybrodzia Żywieckiego.
ONA: Po sytym posiłku należy się deser. Gdzie są najlepsze
lody w okolicy? Oczywiście w Goczałkowicach.
Ręcznie wyrabiane lody podbiły nasze podniebienia, na
koniec dnia swoje kroki skierowaliśmy do pobliskiego parku.
Było pięknie, ciepło i szalenie romantycznie….
ON: Ręcznie wyrabiane lody goczałkowickiego zdroju, parkowe uściski w rytmie sanatoryjnej potańcówki. Dzień zwieńczony namiętnością, pruderii zabrakło ;)










Brak komentarzy
Prześlij komentarz